RSS
sobota, 18 kwietnia 2009
List z Szanghaju: Gdzie ten BMW, gdzie te wielkie rozumy?

To był naprawdę szok! Czy samochód Kubicy jest naprawdę taki słaby? Ja myślę, że jednak nie jest aż tak słaby, jak widac w wynikach kwalifikacji, ale wypadł co najmniej poza pierwsza 10. Można by uznac, że Brawn (obaj kierowcy), Toyota (obaj kierowcy), Williams (jeden), Red Bull (dwóch) są najlepsze, Renault (jeden) goni czołówkę, McLaren (jeden) goni, Ferrari (dwóch) goni. BMW stoi. Kubica sam mówił, że w jego samochodzie nic się nie zmienia.

I na sytuacje, że BMW to konserwa, tradycja i że nie przystaje do rewolucyjnych czasów, nałożyły się błędy w decyzji oraz zamieszanie. Zobaczymy co powie Kubica, niedługo powinna być konferencja w zespole, ale montaże i demontaże urządzenia KERS chyba nie może być bez wpływu na pojazd (choć z drugiej strony Alonso wsiadł do niemal całkiem nowego (jak na standardy F1) samochodu i był drugi w kwalifikacjach. Nawet jeśli Alonso pojechał w trzeciej części kwalifikacji na oparach benzyny - o to chodziło! Potem pojedzie krótki odcinek na super miękkich oponach, zmieni na twardsze i poleci jak strzała, tak jak Kubica w Australii.

Wracając do KERS - wymontować, na nowo wyważyć, zmienić nastawy aero. Ja wiem, są szablony, i zasadniczo ci ludzie w garażu wiedzą, w którym miejscu ile gram podczepić pod samochód i pod jakim kątem ustawić skrzydła, ale zawsze zajmuje to masę czasu, która może być wykorzystana do czegoś innego. Podobnie jak czas stracony na obydwu piątkowych z KERS (a nie na jednym jak pisałem w korespondencjach do Gazety). Sam Kubica nie skreśla KERS, choć właściwie skreślili go już wszyscy.

W sumie pała dla BMW Sauber za dwa dni w Szanghaju.

Z ostaniej chwili Vettel (644 kg samochód plus kierowca), Webber (646) i Alonso (637) mieli najmniej paliwa w baku. Brawny: Rubens Barrichello (661) i Jenson Button (659) sporo więcej. Alonso  przejedzie kilka kółek i zmieni miękkie opony.

12:12, radoslawleniarski
Link Komentarze (2) »
piątek, 17 kwietnia 2009
List z Szanghaju. Hamilton ma dyfuzor i go używa

Jeśli nie wszystko zależy od podwójnych dyfuzorów w tym sezonie, to jak wytłumaczyć fakt, że na porannym piątkowym treningu bardzo szybko jeździły samochody Lewisa Hamiltona i Heikki Kovalainena.

Jak na razie tylko McLaren zamontował u siebie przejściowe podwójne dyfuzory. Zespół jako jedyny zdążył przetestować wersję podwójnych dyfuzorów na ostatnich testach przed sezonem. OK, treningi nie mówią zbyt wiele, mogą fałszować prawdziwy obraz, po południu może być inaczej, itd., itp. jednak jak widzę, że Hamilton jest szybszy od Jensona Buttona, a Kovalainen niecała 0,1 s za Rubensem Barrichello, to włącza się sygnał alarmowy.

Z kolei, jeśli przejść się po asfalcie toru w Szanghaju to czuć, że jest inny, bardziej chropawy. Tymczasem kierowcy strasznie narzekają na opony. Bridgestone dostarczył takie same jak w Australii, czyli średnie i supermiękkie. Kierowcy twierdzą, że po pierwszym zakręcie, który jest wyjątkowo wymagający dla opon, będzie po supermiękkich gumach. Alonso stwierdził nawet, że będzie śmiesznie, kiedy samochody będą jeździć na tych oponach sześć sekund wolniej na okrążeniu niż w średnich.

Ktoś może powiedzieć, że to super wiadomość. Przecież w Australii, dzięki inteligentnej taktyce z oponami (czyli użyciu super miękkich na samym początku, podczas kilku pierwszych kółek, a potem na dwóch długich przejazdach użyciu średnich) Kubica zyskał całą mnóstwo czasu. Tak, ale trzeba też pamiętać, że na nic by mu to się przydało, gdyby niezawodny Kazuki Nakajima, który rozbijając się na murze ochronnym bez widocznej przyczyny, wyrównał stawkę. Po drugie, wszyscy w padoku mają w pamięci pomysł BMW Sauber z Australii (nie tylko zresztą Kubica taką taktykę wybrał).

Tak więc z jednej strony średnie gumy nie trzymają się tutaj za dobrze chropawego asfaltu, a z drugiej strony supermiękkie ścierają się szybciej niż natychmiast.

W obu przypadkach samochody mogą przypominać jazdę Bambi na lodzie. Widzieliście?

Bambi na lodzie 

 

PS

@przemoe & toonczyk

Rozmawiałem z Willi Rampfem w czwartek i potwierdził, że Brawn na jednym z wczesnych posiedzeń konstruktrów wspomniał o tym, że przepisy w sferze aerodynamiki są nieścisłe i przy jednoczesnym użyciu slików mogą spowodować, że jeśli niektóre zespoły ją wykorzystają, będą miały przewagę. Tyle, co powiedział Rampf o uwadze Brawna. Tak więc żadnych szczegółów. Brawn to nie rycerz bez skazy, zresztą to prawda, trudno się spodziewać, że zdradzi swój pomysł, który zapewne miał już w głowie. Brawn nie zadał oficjalnego zapytania do FIA.

05:52, radoslawleniarski
Link Komentarze (3) »
środa, 15 kwietnia 2009
Dyfuzory mieszają w głowach
Nie wiadomo, co stało za decyzją FIA o przyzwoleniu na podwójne dyfuzory Brawnowi, Toyocie i Williamsowi. Podobno można nowe przepisy aerodynamiki interpretować na korzyść dyfuzorów i przeciw nim, więc władze dwukrotnie uznały, że są za. Ja mam taki z nimi problem, że kiedy pisze się zasady rywalizacji dla wszystkich praktycznie na nowo, to trzeba uważać na słowa, tak aby nie dawały one przewagi, którą kibice mogliby uznać za dziwaczną. A teraz tak właśnie jest. Dzięki dyfuzorom kibice utwierdzają się w przekonaniu, że kierowca jest tylko kwiatkiem do kożucha w całym tym sporcie, a tak przecież nie jest. Udział kierowcy w zwycięstwie jest oczywiście o niebo mniejszy niż np. sprintera w zwycięstwie na 100 m, ale jednak jest znaczący. Zresztą w niemal każdym sporcie - im bardziej skomplikowany sprzęt, tym jego jakość ma większy jego udział w sukcesie. Zaś samochód F1 jest najbardziej złożonym sprzętem sportowym na świecie, i pozostanie nim przynajmniej do chwili, kiedy ludzie zaczną się ścigać promami kosmicznymi. Teraz wszyscy widzą, że nawet najsłabszy zespół, jeśli zastosuje jakiś niezwykle użyteczny gadżet, to ten gadżet może zdobyć tytuł dla używającego go kierowcy. Nie uwierzę, że są kibice, którzy naprawdę są przekonani, że Jenson Button jest lepszy od Roberta Kubicy, a zespół Brawn GP lepszy od McLarena, Ferrari, czy BMW Sauber. Tymczasem Button i Brawn będą pewnie mistrzami świata w swoich klasyfikacjach - przez nieuwagę piszących przepisy. Na miejscu ludzi, którzy walczą o kilkusetmilionowe budżety od sponsorów na 1000-osobowe zespoły, mocno bym się tym denerwował. Poza tym ja - pewnie jak każdy - lubię niespodzianki. Tylko, że one tracą swój walor, gdy stają się zbyt częste.
15:56, radoslawleniarski
Link Komentarze (7) »
wtorek, 07 kwietnia 2009
Hamilton w BMW u boku Kubicy? Było by na ostro

Wcale nie jestem pewien, czy słowa Lewisa Hamiltona o tym, że zastanawia się, czy nie opuścić McLarena nie są poważne i rozważne. Ojciec i menedżer Anthony rozmawiał o tym z Maksem Mosleyem, szefem FIA - czyli capo di tutti capi w sporcie samochodowym (podobno tuż przed F1 Hamilton sr rozmawiał też o transferze z Frankiem Williamsem)

Nie wiadomo, o czym jeszcze rozmawiali Anthony i Max Mosley. Ale mogli na przykład rozmawiać o przyszłych budżetach zespołów. Dlaczego? O tym później.

Do tej pory Hamilton był znakiem firmowym McLarena. Czarnoskóry, młody, przełamujący bariery - skarb dla firmy, która stawia na nowoczesność, dynamikę, sport. Przez dwa lata Hamilton był chodzącym afiszem McLarena.

Czego ten chłopak nie robił? Nawet grał boga Apollona przez Grand Prix Turcji rok, czy dwa lata temu.

Ale powinno być też vice versa. Członkostwo w McLarenie powinno nobilitować Hamiltona. Faktycznie, marzył o tytule - ma go. Niezaprzeczalna nobilitacja.

Zamieszanie w aferę szpiegowską, zamieszanie w aferę z kłamstwami w Melbourne - to już nie jest nobilitacja. Pierwszą aferę Hamiltonowi udało się jakoś ominąć bez strat na wizerunku. Drugiej już nie.

Z powodu tego uszczerbku Hamilton z dobrymi prawnikami mógłby nawet urwać się ze smyczy McLarenowi, choć podobno jego kontrakt powinien trwać jeszcze do 2012. Załóżmy, że odejdzie.

Dokąd? Kierowcą jest fantastycznym, każdy by go chciał mieć u siebie.

A więc Ferrari? Dużo pieniędzy, Kimi może odejść nawet za rok (co prawda, według hiszpańskiej prasy Alonso ma miejsce w Ferrari po sezonie 2010 roku, a może nawet po 2009. Jazda obok swojego starego kolegi z McLarena? Mogłoby być znów ostro.

Brawn, BMW Sauber... Za małe budżety - chyba że FIA wprowadzi ograniczenia takie, jakie zamierzała wprowadzić. Jeśli tak, Hamilton u boku Kubicy byłby niewykluczony :). To oni w 2007. Kubica i Hamilton

Toyota - duże pieniądze jak na czas kryzysu i Trulli kończący karierę. Ale jakoś tego nie widzę.

Red Bull - transfer idealny wizerunkowo. Kontrakt Webbera tylko do końca tego roku...

Lewis i tak wstrzyma się ze wszystkimi decyzjami co najmniej do rozstrzygnięcia w sprawie kłamstw McLarena - a to dopiero po GP Bahrajnu.

P.S. @miciasty. Brawn nie testował i wygrywa, BMW nie będzie testować więc przegra.

Spisuje Pan na straty zawodnika, który nie zdobył żadnego z 15 możliwych punktów

Przyznasz chyba, że trudniej coś wymyślić w trakcie sezonu, nie mając do dyspozycji testów. Czy może łatwiej? Nie napisałem, że BMW przegra, a Kubicy nie spisałem na straty, tylko, że będzie im trudniej i że ja jestem pesymistą jeśli chodzi o dogonienie czołówki.

@toonczyk. Więc jeśli dyfuzory zostaną zatwierdzone - a wiele mówi, że tak właśnie będzie - jedyna nadzieja w lżejszym samochodzie Kubicy."
Co ma piernik do wiatraka? Jeżeli podwójne dyfuzory zostaną uznane za legalne, to nadzieja raczej w implementacji tego rozwiązania przez BMW, nie w KERSie.

Implementacja, to tylko próba wyrównania szans, wcale niekoniecznie musi być udana. KERS to przewaga. Taktyczna przewaga, w wyścigu w konkretnej sytuacji, ale jednak przewaga nad tymi, którzy tego urządzenia nie mają. Co do drugiej części - o ograniczeniach w tunelach i superkomputerach - to nie rozumiem cię Toonczyk... Czyli lepiej, że nie będzie testów? Lepiej dla Kubicy (w obecnej sytuacji), że ścięto więcej niż 50 procent możliwości pracy w tunelu?

@pasio. ”Więc jeśli dyfuzory zostaną zatwierdzone - a wiele mówi, że tak właśnie będzie - jedyna nadzieja w lżejszym samochodzie Kubicy. Na tyle lekkim, aby opłacało się zamontować w nim KERS. Ale czy inni nie robią tego samego?"
NIE zrobią tego samego!Naprawdę nie wie pan, że zamontowanie dyfuzora wymaga zbudowania praktycznie nowego, inaczej wyważonego, bolidu?

Wiem. Więc jeśli McLaren, Renault, Ferrari i Williams (ma KERS gotowy, choć mechaniczny, a nie elektryczny) odchudzą swoje samochody, to odchudzenie samochodu Kubicy na nic się nie zda.

14:52, radoslawleniarski
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 06 kwietnia 2009
Pesymistycznie, jeśli chodzi o Kubicę

Dziś w studiu naszym internetowym Michał Pol zapytał, jak to będzie z Kubicą. Czy dalej będzie tak pechowo jeździł? Łukasz Cegliński stwierdził, że nie. Że Kubica punkty będzie zdobywał, że silnik zepsuł się w BMW Sauber po raz pierwszy od 2006 roku, że jeszcze słoneczko dla Roberta zaświeci.

Ja nie jestem takim optymistą.

Szanse na odegranie jakieś ważnej roli w tym sezonie oddalają się.

Brawny i Button stanowią własną ligę - ani razu nie jeździły w deszczu, a mimo to rządziły w Malezji.

Toyota pojechała z alei serwisowej w Melbourne i dojechała (ostatecznie, po dyskwalifikacji Hamiltona) na trzecim i czwratym miejscu, czyli tak jak w Malezji.

Nico Rosberg w Williamsie prowadził przez wiele okrążeń w Malezji (konkretnie

15) i przez pecha i zbiegi okoliczności wylądował daleko. Trochę podobnie było w Melbourne, choć nie na taką skalę  (najszybsze okrążenie, kilka okrążeń na drugim miejscu).

Red Bull - w technicznych analizach na formula1.com jak idzie o ten samochód zaczyna się od słów most innovative - kręci najszybsze okrążenia, wciska się między bandę dyfuzorów.

Do tego na Europę szykują się za miliony dolarów do kontrataku McLaren i Ferrari. Oczywiście i BMW Sauber, ale w grupie. Poza tym nie sądzę, aby banda dyfuzorów spała. Też będą usprawniać.

Więc jeśli dyfuzory zostaną zatwierdzone - a wiele mówi, że tak właśnie będzie - jedyna nadzieja w lżejszym samochodzie Kubicy. Na tyle lekkim, aby opłacało się zamontować w nim KERS. Ale czy inni nie robią tego samego?

Kto to wszystko przetestuje i gdzie? Przecież jest zakaz. W tunelu też są ograniczenia - godzin, wielkości modeli i szybkości.

Tak więc wszystko to jakieś takie pesymistyczne. Miało być inaczej.

12:48, radoslawleniarski
Link Komentarze (5) »