RSS
środa, 14 listopada 2007
Kibole znikać ze stadionów!

Dostalismy w „Gazecie” list od Opravców z Cracovii, którzy protestują przeciw uważaniu ich za rasistów, co podobno wynika z wywiadu z delegatem PZPN. Uważają, że opravca nie ma nic wspólnego z oprawianiem (zwierząt, ludzi podczas tortur), ale tylko i wyłącznie z oprawą (widowisk).

Kaptury przy haśle Opravcy nie mają nic wspólnego z kapturami Ku-Klux-Klanu.

To wersja light kamuflowania o jakiej mówił Tomaszewski, osławiony delegat, który przerwał mecz Legii z Jagiellonią w piątek. Kamuflowania, ściemniania i robienia w konia.

Przecież wiadomo, że Opravcy nie upodobali sobie takiej nazwy tylko ze względu na oprawę, albo oprawkę żarówki. Słowo oprawca ma swoje znaczenie w słownikach. To plus kaptury plus kontekst - wokół stadionowi kibole - daje sumę. To jest też powód dla jakiego komuś hasło Opravcy może się nie podobać i kojarzyć z propagowaniem przemocy. Propagowanie przemocy jest objęte zakazem. Nikt nie mówi, że tam gdzieś na trybunach są członkowie Ku-Klux-Klanu.

Otoczenie - to jest sedno całej sprawy i klucz. Ostatnio pokłóciliśmy się z kolegą redaktorem na temat dlaczego Tomaszewski uznał, że pięść to symbol Białej Siły. Przecież jest czerwona - stwierdził kolega broniąc kiboli, atakując Tomaszewskiego i cały PZPN za nieudolność.

A co to ma za znaczenie czy jest czerwona, czarna, czy biała? Wiadomo, co kibole chcieli przez to powiedzieć. Można w ten sposób umrzeć z naiwności. Łysi kibole wieszają czerwoną a nie białą pięść i obok palą flage rywali. To co, pięść można w tym przypadku uznać za znak pokoju?! Za jakiegoś naiwnego gołąbka pokoju?!

Źle, że do tej pory nikt w PZPN-ie nie wymyslił mechanizmu zatwierdzania symboli, flag i haseł przed startem sezonu - to jasne. Doszło do eksplozji patologii. Przez to na przykład ja muszę teraz stanąć po stronie PZPN, choć uważam, że jest biurokracją konserwującą stare układy przyjacielskie, zacofaną, jest jakimś dinozaurem. W sprawie flag może jednak coś się sie zmieni bo - uwaga! - PZPN ma plan.

Domyślam się, że kibole nie będą wieszać flag z sarenkami i misiami koala. Ale niech nie uważają normalnych ludzi za naiwniaków, kretynów, których można zrobić w konia. Oni doprowadzili do patologii takich jak ta na Zniczu. Choroba postępuje. To miejsce dla kibiców przyjezdnych w Pruszkowie.

 

14:40, radoslawleniarski
Link Komentarze (16) »
piątek, 09 listopada 2007
Szpiegowskie tajemnice w Formule, ale Kubica bezpieczny

Ostatnia afera z Philem Mackerethem, który przeszedł z McLarena do Renaulta z trzema dyskami napęczniałymi od sekretów technologicznych mówi, że Formuła 1 nie uchroni się przed szpiegostwem. Z powodów systemowych. Jest zamknięty światek, pełen ściśle wyspecjalizowanych fachowców. Po prostu jedni kluczowi ludzie przechodzą do innych zespołów i chcą powiększyć swoją wartość w oczach pracodawców, a także móc wykazać się „nowymi” pomysłami.

Przecież afera z McLarenem i Ferrari też się wzięła właśnie stąd. Ludzie z McLarena szukali pracy więc zgarniali jak najwięcej danych, jakie tylko latały w ich pobliżu. Czy jakby Coughlan nie szukał nowej pracy, miałby u siebie papiery Ferrari? Inna sprawa, że arogancja Brytyjczyków, którzy

a. trzęsą Formułą 1 we władzach

b. trzęsą zespołami Formuły 1 od strony menedżerskiej

c. trzęsą zespołami Formuły 1 od strony technicznej

i uważają, że wszystko im wolno, bo „wolnoć Tomku w swoim domku”, jest wielka. Czy wynoszą, czy zanoszą, czy przynoszą, czy otrzymują, zawsze oni.

Cóż, ostatnio z BMW Sauber odszedł do Hondy Jorg Zander, czyli chief designer. Niemiec.

A poza tym, ma już za sobą trochę transferów. Transferów danych nie stwierdzono.

 

 

18:10, radoslawleniarski
Link Komentarze (1) »
środa, 07 listopada 2007
UEFA, wprowadzić wideo. Now!

Ktoś kto ogląda(ł) - bo piszę, motyla noga na żywo, oglądając mecz Sporting-Roma - to co wykonał sędzia liniowy, nie ma wątpliwości, że wideo należy wprowadzic i to jak najszybciej. Doni wyciągnął piłkę co najmniej z 40 centymetrów za linią bramkową Romy. Jeżeli wszyscy Belgowie mają taki refleks, takie rozeznanie, taką świadomość przestrzenną, są tacy spostrzegawczy jak liniowy Peter Hermans (albo Alex Verstaeten, bo nie wiem, który to ten Sokole Oko) to za tydzień będę całkowicie pokojny o wynik w Chorzowie. Doniego UEFA powinna posłuchać co ma do powiedzenia po tym cyrku, który wykonał, sędziemu dać urlop sześciotygodniowy, i natychmiast zacząć myśleć o wprowadzeniu wideo, choćby do drugiej ligi polskiej, a potem do takich meczów jak ten Sporting-Roma, gdzie taki błąd kosztuje konkretne kwoty w euro.

PS. No, dobra, przyznaję. To ja pownienem nazywać się Sokole Oko i zamontować podręczne wideo. W powtórce widzę, że Doni był faulowany. Niestety, to oznacza, że za tydzień szanse Belgów rosną, bo jeśli wszyscy Polacy mają takie rozeznanie, taką świadomość przestrzenną, są tacy spostrzegawczy jak ja, to można się trochę niepokoić.

21:23, radoslawleniarski
Link Komentarze (1) »
Czystka w PiS, czyli partia to ja
Nie to, żebym jakoś bardzo współczuł tym brzydkim rozłamowcom z PiS. Trudno, niech rozłamują, ci Dornowie, Zalewscy, Ujazdowscy, i niech poniosą karę z ręki Jarosława. Mnie nic do tego. Nie to też, abym współczuł PiS-owi z powodu takiej zdrady wobec wielkiego wizjonera prezesa Jarosława, choć ci co zostali powinni wykazać czujność ideową. Współczuję tylko prezesowi Jarosławowi, a w przyszłości - w pesymistycznej wersji -mogę również współczuć sobie samemu. Ponieważ stwierdził prezes Jarosław w Polskim Radiu, że ci, którzy nie zgadzają się radykalnie z linią PiS lub nie chcą działać w ramach wspólnego przedsięwzięcia, powinni zdać poselskie mandaty, to znaczy że uznał on, Jarosław, że jest wspólnym przedsięwzięciem. Prezes wywalając swoich niepewnych rycerzy: Dorna, który listy pisał krytyczne, Zalewskiego, który krytykował umiłowanego rycerza Fotygę, i Ujazdowskiego, który miękki był w różnych wcześniejszych sprawach, a więc prezes tworzy zakon surowej reguły, pancerny hufiec. Nie ma nim miejsca na słabych ideowo, a nawet na tych, których on, Jarosław, podejrzewa, że mogą w przyszłości okazać słabość. Znam takie zakony surowej reguły, w których czystka - chocby polityczna, żadna inna - była lekarstwem na słabość ideologiczną, rzeczywistą, albo wydumaną. Znam takich polityków, którzy uważali, że partia to oni, a odcinanie chorych tkanek (albo takich o których myslą, że są chore) to słuszna droga. Ale nie o nich napiszę.
14:14, radoslawleniarski
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 04 listopada 2007
Wlazły i inne maminsynki

Muszę przyznac, że siatkarze jakoś mi nie imponują twardością charakteru, nieustępliwością w walce, że wchodzą na boisko i są hardzi, że stanowią drużynę, jak jedna pięść. Lozano, nie Lozano, a oni pod tym wzgledem jacyś tacy sami.

Natomiast nie tak dawno u znajomych spotkałem dziewoję francuską załamaną po porażce, ba, klęsce w ostatnich cholernych, dramatycznych, sacrebleu, minutach meczu w półfinale z Anglią w RWC. 

Dziewczę było kruche, nierolnicze, ale opowiadało o rugbystach jak o traktorach, a nawet eksadrze traktorów. Twardzi, nieskomplikowani, nie psują się z byle powodu, wjadą w każdy teren bez zbytnich wahań, choćby ciągnęli za sobą przyczepę buraków. Tacy są rugbyści.

Jakież to przeciwieństwo dla siatkarzy. Czy tylko zresztą naszych? - zamyśliłem się wtedy. No, nie wymagam od nich takich samych cech, jakie cenię u rugbystów, ale choć jakąś część, dlaczego nie.

Wtedy pomyślałem, bo sobie przypomniałem, o czymś co być może spowodowało wielki skok rugbystów RPA. Jak wiadomo zdobyli ostatnio tytuł, rozjeżdżając w finale RWC byłych już mistrzów - Anglię.

Ich trener zabrał wszystkich na obóz i zaskakująco kazał im zawiązać oczy, i wywieźć w teren. Siedzieli w jaskini, pięć stopni Celsiusza, włazili na golasa do jeziora, pięć stopni Celsjusza, biegali na golasa po pustyni nad ranem. Jedli korzonki. Pięć stopni Celsjusza.

Gdyby tak wysłać Wlazłego, Zagumnego i resztę gdzieś na Mazury, może pod Szczytno, może do Szyman. Powstałaby może wielka drużyna.

Jednak sarkastyczno-ironiczna uwaga kolegi, że nasi wróciliby drugiego dnia z przeziębieniem spowodowała otrzeźwienie.

W sprawie choroby Wlazłego - choć zdaje się, że problem się rozwiązał, bo chłopak skacze w lidze jak szalony - sławna postać pośród lekarzy powiedziała, że nie było sensu jeździć do Barcelony na badania, bo jego wcześniejsze dolegliwości są książkowym wręcz przypadkiem zapalenia powięzi, czyli systemu błon tkanki łącznej, pokrywającego każdy mięsień, każdą tętnice i żyłę, każde włókno nerwowe. I on sie dziwi, że tego jeszcze nie zdiagnozowano. Zapalenie wiąże się oczywiście z tym, że Wlazłego jedna noga jest krótsza.

 

20:43, radoslawleniarski
Link Dodaj komentarz »