RSS
wtorek, 20 stycznia 2009
Szef Kubicy: Idziemy na mistrza

Zastanawiam się, na ile w świecie tak ściśle tajnym jakim jest Formuła 1 można być pewnym sukcesu.

Kubica w Walencji 

Po prezentacji BMW-Sauber w Walencji mam przeczucie, że albo Mario Theissen wie o przeciwnikach dużo więcej niż oni sami o sobie, albo wie o swoim samochodzie coś zaskakująco dobrego. Albo napędza zainteresowanie, bo mu brakuje sponsora w budżecie (wycofał się Credit Suisse). Albo po prostu plecie.

Ostatnie raczej nie wchodzi w grę, bo Theissen stara się zawsze mówić precyzyjnie i tylko tyle, ile chce powiedzieć.

Sponsora na kilka albo kilkanaście milionów euro nie pozyskuje się propagandowym mumbo-jumbo.

A o przeciwnikach po prostu Theissen nie może wiedzieć nic. A raczej nic więcej ponad to, że nie mieli możliwości trenować tych rozwiązań co BMW-Sauber.

I to zdaje się są jedyne przesłanki do optymizmu Theissena. Znaczy, szef jest odważny. Trzeba mu to zaliczyć na plus.

Po dzisiejszej prezentacji w Walencji wiadomo, że samochód nie różni się właściwie niczym zauważalnym od tego pojazdu, który testował Kubica pod koniec zeszłego roku. Zapewne więcej zmian kryje się pod maską, ale o tym nie wiemy nic.

Kubica wyjezdza  

Jedynym niepowodzeniem, do którego przyznał się Mario i jego drużyna to KERS. System prawdopodobnie nie zostanie użyty podczas pierwszego Grand Prix w Melbourne. Theissen stwierdził, że KERS nie będzie gotowy. Inni też mają z KERS problemy, kto wie, czy nie większe.

Ale znów - czy nie będzie gotowy, czy raczej tor w Melbourne nie daje możliwości pełnego wykorzystania KERS (ergo: nie ma co się spieszyć, zwłaszcza, że korzyści w przypadku układu Kubicy+KERS są wątpliwe).

W każdym razie, spieszcie się panowie z testowaniem, bo w sezonie zabronione. Dzięki temu, że wcześnie zaczęliście, jesteście z przodu.

I tym razem może być trudno was dogonić.

15:29, radoslawleniarski
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 19 stycznia 2009
Basza wspomaga Kubica. Dobry znak

Ponieważ od dzisiaj na nowym torze w Algarve miały testować zespoły McLaren i Ferrari, nastawiałem sobie ostrość w komputerze na ich wspólne jazdy.

Ale Ferrari postanowiło przenieść się z testami do Mugello. Czy jest jakiś tajemniczy powód tych przenosin do Włoch, a nawet do czegoś w rodzaju matecznika? Na przykład nieprzygotowanie do testów, kłopoty z bolidem, z KERS? Niemcy z Auto Motor und Sport twierdzą, że Ferrari ma wydech niezgodny z przepisami. Ale przecież to, co już zostało zobaczone na prezentacji w Mugello, se ne vrati. Wszyscy to wiedzieli. Chodzi o to:

Być może Ferrari kłopoty ma, ale wątpię, żeby nie stały się przyczyną przenosin. I tak przecież wszyscy zainteresowani widzieli tę końcówkę układu wydechowego. I tak będzie wiadomo, czy w Mugello Ferrari miało kłopoty czy nie miało, bo cała rzesza dziennikarzy się tam pojawi.

A czy jest coś, co można podejrzeć u Ferrari i zdążyć jeszcze skopiować u siebie? Eeeee. Raczej nie.

Poza tym: mimo, że Ferrari ma za sobą przykre doświadczenia w tej sprawie, prawda jest taka, że można być podglądanym i można podglądać. To działa w obie strony. Nikt nie powiedział, że to Ferrari pozjadało wszystkie rozumy i pomysły ściąga się tylko od nich. Zwłaszcza w sezonie, gdzie jest tyle zmian.

Więc myślę, że jedyna różnica to taka, że w Mugello jest szansa na jazdę po suchym torze, a w Portimao, czyli Algarve, będzie lało przez cały tydzień, tak jak na tym zdjęciu:

 

testy Williamsa

Dzisiaj potwierdziła się informacja o podpisaniu kontraktu przez Karola Basza z kartingowym zespołem Kubicy.

Basz i Kubica 

Już w zeszłym roku pisaliśmy o tym, że może tak się zdarzyć, ale jak jest dobra nowina, to warto o niej napisać. Najbardziej podoba mi się w tej informacji to, że Kubica - jak to on bez fajerwerków, ale konsekwentnie i w miarę własnych, całkiem sporych możliwości - poprawia to, co zawiodło w jego przypadku w przeszłości. Wszyscy wiemy, że kiedy było to najważniejsze miał problemy ze znalezieniem pieniędzy, ze znalezieniem miejsca w zespole, bo centrum ścigania się w kartach było i jest we Włoszech. No, więc Basz nie musi mieć takich kłopotów. Najlepszy polski kartingowiec ma drogę ułatwioną. Czy to wykorzysta, to już jego sprawa.

Ciekawe, czy - jak Kubica - jeździł po chodnikach w Sopocie, wpadając na przechodniów. Dowiemy się za kilka lat od Machulskiego.

 

16:22, radoslawleniarski
Link Dodaj komentarz »
środa, 14 stycznia 2009
Armstrong chce Francuzów upokorzyć

Armstrong 

Wielki kolarz wraca w niedzielę do wyścigów. W Australii wystartuje najpierw w klasyku wspierającym walkę z rakiem, we wtorek w Tour Down Under. Wiadomo jednak, że jego głównym celem jest start w Tour de France, wspaniałym w tym roku, bo z Mount Ventoux na mecie 20. etapu.

Tu widać jak to było na Mt. Ventoux w 2000 roku z śp. Marco Pantanim. Można sobie wyobrazić jak walka może wyglądać w 2009 roku:

Zastanawiałem się, co go napędza do powrotu. No, bo chyba nie ponowne przekraczanie granic możliwości człowieka. To, że to potrafi je łamać jak nikt inny, udowodnił wygrywając Tour de France siedem razy.

Chyba nie pchają go do tej mordęgi pieniądze, bo jego fundacja wspierająca chorych na raka obraca dziesiątkami milionów dolarów rocznie, on sam jest milionerem.

Sportu też ma wystarczająco dużo i bez Tour de France, bo startuje w maratonach, triatlonach, kolarstwie górskim, biega, pływa. Słowem, sportowo jest nawet nadaktywny.

Myślę, że on po prostu jest cholernie pamiętliwy i chce Francuzom zagrać na nosie. Co ja mówię zagrać na nosie. On chce ich upokorzyć, wdeptać w ziemię, zniszczyć na froncie medialnym i każdym innym, na jakim ma wpływ.

Wszystko za karę. Za to, że śmieli go oskarżyć o doping. Książka Francuza Pierre'a Ballestera i Brytyjczyka Davida Walsha „L.A. Confidentiel” została przecież opublikowana tylko po francusku i wywołała burzę wokół Armstronga, otworzyła przysłowiową puszkę wiadomo z czym. Dziennikarze napisali w niej o tym, co fani kolarstwa podejrzewali.

Potem L'Equipe napisała w swojej czołówce o sześciu próbkach moczu Armstronga z Tour de France w 1999 roku, które zawierały ślady EPO w badaniach, przeprowadzonych w 2004 (kiedy już test na EPO był znany).

Do tego doszły najnowsze grymasy Francuzów, że nie bardzo chcieliby mieć u siebie Armstronga, że musiałby się poddać procedurom antydopingowym, takim jak inni kolarze. Uważają, że jest sportowym przestępcą. On uważa, że do obrony dobrego imienia w niezliczonych procesach zmusza go francuski spisek.

I dlatego Armstrong przyjedzie do Francji i wygra wyścig - z takim zespołem, którym teraz dysponuje (Contador, Kloeden i inni) jest to absolutnie możliwe.

16:18, radoslawleniarski
Link Komentarze (1) »
wtorek, 13 stycznia 2009
Kubica - numer 5, Heidfeld z szóstką w BMW-Sauber, ale czy to coś oznacza?

Międzynarodowa Federacja Samochodowa (FIA) podała w poniedziałek wstępną listę startową Formuły 1 na sezon 2009, na której Robert Kubica ma niższy numer niż Nick Heidfeld.

Kubica i Heidfeld

Czy to oznacza, że Kubica (na zdjęciu Kuby Atysa z z Heidfeldem) będzie liderem niemieckiego zespołu w nowym sezonie? Czy w ten sposób szefowie BMW-Sauber tworzą hierarchię?

Jeśli mają głowę na karku - a jak dotąd niewiele, albo nawet nic nie wskazuje, aby było inaczej - to nie zrobią tak. Chyba, że po połówce sezonu okaże się, że Kubica lub Heidfeld mają realne szanse na tytuł. Realne, to znaczy wygrywają, mimo że najmocniejsi rywale nie popełniają błędów.

Polak pojedzie z piątką, bo zdobył po prostu w ostatnim sezonie więcej punktów niż Niemiec, który miał niższy numer startowy w 2007 roku. Nie we wszystkich zespołach jest taka zasada - w mistrzowskiej drużynie Ferrari niższy numer ma Kimi Raikkonen, choć wicemistrzem świata kierowców jest Felipe Massa. Pamiętam niejedną wypowiedź Mario Theissena, że w jego zespole nie ma lidera i nie będzie. Mówił tak w chwilach, gdy nam wydawało się, że właśnie wtedy mają numer 1 i to jak najbardziej. Choćby wtedy, gdy Polak miał najwięcej punktów w klasyfikacji kierowców, lub później, kiedy walczył o podium mistrzostw świata i kiedy narzekał, że zamiast pomóc, zespół koncentruje się na poprawianiu błędów Heidfelda.

Byłem wówczas zdania, że gdy priorytetem zespołu (w zadanej sytuacji, bo trzeba pamiętać, że część sił i środków BMW przerzuciło po GP Kanady na przygotowania do sezonu 2009) jest sukces drużynowy, to logiczne jest wzmacnianie słabych ogniw. Jak pewnie pamiętacie, chodziło o nieudane kwalifikacje Heidfelda, w których nie wchodził do trzeciej rundy. Dla solidnego, niemieckiego zespołu było to nie tylko porażką. Było ujmą na honorze.

Ze swoją równością Niemcy dochodzili nawet do absurdu - uważali polscy kibice - kiedy Heidfeld nie przepuścił Kubicy podczas GP Chin. Potem tego jednego punktu Kubicy zabrakło do podium po ostatnim GP Brazylii...

Zwróćcie uwagę na ostatnie zdanie Kubicy w tym nagraniu:

Więc i teraz nie sądzę, aby numer 5 oznaczał, coś więcej niż numer 6. Kubica nie będzie liderem zespołu od początku sezonu, a śmiem wątpić, że nawet gdyby znów miał gigantyczną przewagę nad kolegą Heidfeldem, to będzie traktowany tak samo.Nie mówiąc o tym, że - ze względu na ciężki KERS i kłopoty dużego Kubicy z dystrybucją wagi w bolidzie - mały Heidfeld może być w tym roku lepszy w porównaniu z Polakiem, niż nam się wszystkim wydaje.

A na Trzynastkę tradycyjnie nie było chętnego...

Rzeczona wstępna lista startowa

McLaren Mercedes: 1. Lewis Hamilton (Wlk. Brytania); 2. Heikki Kovalainen (Finlandia)

Ferrari: 3. Kimi Raikkonen (Finlandia); 4. Felipe Massa (Brazylia)

BMW Sauber: 5. Robert Kubica (Polska); 6. Nick Heidfeld (Niemcy)

Renault: 7. Fernando Alonso (Hiszpania); 8. Nelson Piquet (Brazylia)

Toyota: 9. Jarno Trulli (Włochy); 10. Timo Glock (Niemcy)

STR Ferrari: 11. Sebastien Buemi (Szwajcaria); 12. ?

Red Bull Renault: 14. Mark Webber (Australia); 15. Sebastian Vettel (Niemcy) 

Williams Toyota: 16. Nico Rosberg (Niemcy); 17. Kazuki Nakajima (Japonia)

Honda (zakomunikowała wycofanie się z Formuły 1, ale nie wycofała zgłoszenia. Czeka na inwestora, który kupi stajnię, mówi się o negocjacjach z Mercedesem w sprawie dostaw silników): 18. ?; 19.?

Force India Mercedes: 20. Adrian Sutil (Niemcy); 21. Giancarlo Fisichella (Włochy).

16:12, radoslawleniarski
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 12 stycznia 2009
Ferrari piękne. Jak to się dzieje?!

Jak to się dzieje, że jeden samochód wygląda jak kupa nieszczęścia, a inny - o tych samych parametrach - już nie. W Mugello Włosi właśnie pokazali nowy F60 na 2009 rok. F60 - 60 razy na mistrzostwach świata. To jest Ferrari.

Ferrari z Mugello

Ferrrai z przodu

Ferrari z góry

Ferrari, choć ma dokładnie taki sam tył jak BMW-Sauber i jak wszystkie kolejne bolidy, dokładnie taki sam szeroki przód, dokładnie tak samo podniesiony dziób i takie same koła, jest jak cud techniki, nie z tej ziemi. I to mimo, że tył wygląda jak po zgnieceniu bocznym przez dwa tiry. I mimo, że na przód wylądowała z wysoka lodówko-zamrażarka.

Może to kwestia eleganckich, klasycznych kolorów Ferrari. Może BMW-Sauber przypomina trałowiec min przeciwpiechotnych, bo się zsumowały pomysły aerodynamiczne na 2009 rok z kolorami wziętymi z palety malarza pokojowego. A może po prostu z Mugello - bo tam Włosi przenieśli prezentację nowego samochodu - nadeszły lepsze zdjęcie, wysmakowane, profesjonalne. Pamiętacie - BMW-Sauber po prostu wyjechał na tor w Barcelonie i już.

No i teraz zobaczymy jak to czerwone cacuszko będzie jeździć. Na razie Włosi są miesiąc z tyłu, ale mają doświadczenie, pieniądze, ludzi i miłość do wyścigów wystarczające, aby nadrabiać straty.

Teraz będzie czas prezentacji.

Najbliższa Toyota - 15 stycznia. Potem McLaren (16), Renault i Williams (19), BMW-Sauber (20), Red Bull (9 lutego), oraz  Toro Rosso i Force India nie wiadomo kiedy.

PS. Pomyślałem, że dla porównanie dam dwa takie same zdjęcia Ferrari i BMW-Sauber i sami stwierdzicie, czy sie czepiam, czy jednak reczywiście włoski bolid wygląda lepiej.

razem BMW i Ferrari

12:04, radoslawleniarski
Link Komentarze (13) »
piątek, 09 stycznia 2009
Kubica będzie mistrzem świata!

Tak twierdzi Murray Walker, słynny komentator wyścigowy.

gwiazda Murraya w Birmingham 

Pan Murray Walker (na zdjęciu jego gwiazda na chodniku sławy w mieście rodzinnym - Birmingham) stwierdził, że Kubica będzie mistrzem świata podczas show Autosport International, na głównej scenie. „Nikt nie ma pojęcia, co się będzie działo w 2009 roku. Żonglują wszystkim. Jest KERS, są - dzięki Bogu - gładkie opony, wszystkie te różne rzeczy będą miały wpływ na wynik. Ale jak zapytacie mnie, kto będzie mistrzem, odpowiem: Robert Kubica w BMW".

Kubica pozdrawia tłumy

Strasznie bym chciał, aby ta przepowiednia się sprawdziła. Wypowiedział ją nie byle kto, tylko facet, który komentował Formułę 1 od lat 70. dla BBC, dla ITV a teraz, kiedy Formuła 1 znów będzie pokazywana w Wielkiej Brytanii w BBC, wraca do tej stacji.

Murray komentator

Boję się jednak, że facet zaklina.

Nawet w wikipedii o tym napisali. Jak mówi, że ktoś wygra, albo jak zachwyca się, że ktoś wspaniale jedzie, to ten kierowca natychmiast wali w mur i tym kończy wyścig. Podobno, jak kierowca wjechał do garażu na tankowanie i zmianę opon, Murray Walker powiedział: - Zatrzymam teraz stoper!

No, więc nie wiem, czy cieszyć się, czy się nie cieszyć z takiej przepowiedni.

Ale chyba się będę cieszył.

21:04, radoslawleniarski
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 05 stycznia 2009
Co jest żenadą.pl?

Kubica w Japonii 

Nie mam zamiaru deprecjonować wysiłku żadnego sportowca. I nie lubię, gdy robią to inni. Dlaczego - według „Polska The Times" - i kilku innych mediów - Robertowi Kubicy nie należy się tytuł najbardziej popularnego sportowca? Jego zwycięstwo w plebiscycie "Przeglądu Sportowego" i TVP nazwali www.żenada.pl.

Abstrahując, że wyboru dokonali czytelnicy i widzowie, czyli kibice, i już to powinno wystarczać za wystarczający argument:

a. Kubica wygrał wyścig Grand Prix Formuły 1, w sześciu innych był na podium.

b. Setki milionów ludzi na całym świecie uważa Formułę 1 za sport z najwyższej półki.

c. Już awans do Formuły 1 jest wyczynem wartym tyle co olimpijskie złoto.

A więc Kubica był "tylko" czwarty - jak pisze "Polska"? Te miliony ludzi pasjonujących się Formułą 1 to stado głupków? I te dziesiątki tysięcy rywali Kubicy w jego karierze, to nic?

Konkurencyjność F1 można by porównać z zawodowym tenisem. Stąd wysoka pozycja Agnieszki Radwańskiej w rankingu „Gazety". Oto on:

1. Robert Kubica

2. Agnieszka Radwańska

3. czwórka podwójna

4. Tomasz Majewski

5. Szymon Kołecki

6. Justyna Kowalczyk

7. Tomasz Adamek

8. Marcin Gortat

9. Tomasz Gollob

10. Michał Winiarski

Dziennik „Polska" ma w nagłówku „The Times", ale jestem pewien, że w Londynie nigdy nie napiszą, że wybór czytelników to żenada. Zanim zresztą ów londyński redaktor chce napisać artykuł w odniesieniu do czegoś, musi owe coś poznać, przeczytać. Nie przeczytałby nigdy, że „Gazeta Wyborcza" oddała głos na Artura Boruca. Zdaniem „Polski" na bramkarza Celticu głosowaliśmy, co nie jest prawdą (do głowy by nam nie przyszło), ale to nieprawda przydatna - ułatwia bardzo krytyczną recenzję typów „Gazety". Osobiście, jak nie znajdę sprostowania na ten temat, uznam, że „Polska The Times" okłamała czytelników, a nie pomyliła się.

I będzie www.żenada.pl.

16:38, radoslawleniarski
Link Komentarze (10) »