Blog > Komentarze do wpisu
Co zniechęca profesjonalistów do Bahrajnu

Wczoraj rozmawiałem z Ziggim Rozalskim, współpromotorem Tomasza Adamka, najlepszego polskiego pięściarza.

Podkreślał, że jego przyjaciel będzie walczył o tytuł mistrza świata bez względu na to, czy bracia Kliczko wygrają swoje walki, czy przegrają - wynika to zresztą z bokserskich rankingów, głównie WBC i WBO.

Nie wiadomo z kim (choć ukraińscy bracia Waligóra i Wyrwidąb są faworytami w obydwu walkach - z Odlanierem Solisem i Davidem Haye), nie wiadomo gdzie, bo ta ostatnia decyzja zostanie podjęta na trzy miesiące przed pojedynkiem. I nie wiadomo kiedy, bo w grę wchodzą dwie daty początku września.

Na stadion albo w Warszawie, albo we Wrocławiu przyjdą dziesiątki tysięcy kibiców, a mimo to czuję, że ten boks nie porusza pozasportowej wyobraźni wielkiej masy ludzi. Takich pięściarzy (a nawet szerzej, sportowców) już nie ma od dłuższego czasu.

Nie chodzi o samą technikę boksowania - być może pięściarze nowocześni pokonaliby dawnych herosów, a spektakl byłby bardziej dramatyczny.

Chodzi mi o to, co nowi pięściarze mają do powiedzenia poza ringiem, a nie tylko do pokazania w ringu.

Najłatwiej odnieść teraźniejszość do końca lat 60., kiedy Ali odmówił udziału w wojnie wietnamskiej, i kiedy włączał się w ruch równouprawnienia Afroamerykanów.

Robił to, choć nie był ani tytanem intelektu (wynik pierwszego testu IQ - zarządzanego przez amerykańską wojskową komisję uzupełnień - był katastrofalny, co Ali dowcipnie skomentował: „Mówiłem, że jestem najszybszy, a nie, że najbystrzejszy”), nie zwykł czytać zbyt dużo, i w ogóle był po prostu chłopakiem z średniego amerykańskiego miasteczka.

Nie uniknął dotkliwych jak się okazało konsekwencji życiowych, finansowych i sportowych swoich decyzji. Czy brał je pod uwagę? Tego nie wiadomo, wiadomo natomiast, że je zniósł z godnością.

Stał się później bohaterem, idolem wykraczającym swoją ogromną sylwetką poza boks, poza sport - właśnie dzięki trudnym decyzjom, prostym słowom (np. „Nie mam nic do Vietcongu”) i podniesionemu czołu.

Dziś trudnych tematów dotyczących każdego człowieka nie brakuje - czasy są nawet bardziej skomplikowane niż wtedy, a wydarzenia tragiczniejsze, o ile można to porównywać.

Mimo to, nie słyszałem, aby polski sportowiec o statusie gwiazdy, wypowiadał się o sprawach poruszających nie tylko kibiców sportowych. Gdy Robert Radwański - z całym szacunkiem, ale tylko trener i ojciec Agnieszki, a nie gwiazda sportu - na blogu córki dał wyraz swoim poglądom, został przez nią zbesztany (słusznie, nie jego blog), ale jego opinie z miejsca wzbudziły dyskusję, ponieważ wyszły poza ramy sportu.

Przed igrzyskami w Pekinie - o prawach człowieka, o zamieszkach w Tybecie - próby pociągnięcia za język sportowców ze strony dziennikarzy były, więc na dziennikarzy trudno narzekać w tej sprawie. Wtedy, gdy tylko namierzyliśmy jednego sportowca, którego poruszyły szykany Chin wobec Tybetańczyków do tego stopnia, że chciał się wypowiedzieć, jego głos stał się szalenie ważny. Mówię o sztangiście Szymonie Kołeckim.

Ogromna większość sportowców, i wszystkie polskie sportowe gwiazdy - nie tylko bokserzy - usunęła się do swojego ogródka. Polscy sportowcy chcą mówić niemal wyłącznie o sporcie. Pytanie wykraczające poza sport traktują najczęściej jako wciskanie nosa w prywatne poglądy (w sztampę sport jest często wtłaczany. Gdy na igrzyskach w Sydney zadałem pytanie Aleksandrowi Kwaśniewskiemu w sprawie trybu prezydenckiego ułaskawienia bydgoskiego biznesmena Mirosława Stajszczaka, odpowiedział: „Myślałem, że jest pan dziennikarzem sportowym”.)

Jeśli rzeczywiście tak jest, a nie tylko mi się wydaje, to czy jednym z głównych źródeł - obok nieśmiałości, niepewności poglądów, i zwykłej obojętności - nie jest tak wielkie sprofesjonalizowanie sportu, że aż odczłowieczenie?

Najbardziej profesjonalna jest dziś Formuła 1. Decyzja o urządzeniu w Bahrajnie wyścigu zależy tylko od tego, czy kierowcy i sprzęt będą tam bezpieczne, a nie od tego, czy wypada jechać do kraju, którego władca każe strzelać do demonstrantów. Ani jeden kierowca nie wypowiedział się w tej sprawie i ani jeden zespół.

wtorek, 15 marca 2011, radoslawleniarski

Polecane wpisy

  • Wielkie zniszczenia u Nicka Heidfelda

    W czasie wyścigu w Melbourne nie mogłem zrozumieć, jakim cudem Nick Heidfeld był aż dwie sekundy wolniejszy od Witalija Pietrowa. Gdy zaraz za metą usprawiedliw

  • Czy o astmę chodzi?

    Wczoraj razem z Kubą Ciastoniem rozmawialiśmy z Jarosławem Krzywańskim, lekarzem, który pracuje w komisji wydającej sportowcom zgodę na używanie leków z listy z

  • Czarno widziane opony

    Dziś James Allen napisał arcyciekawy artykuł na temat zużycia opon Pirelli. Czarno na białym dane wyglądają szokująco w porównaniu z podobnymi przejazdami na t

Komentarze
albiceleste10
2011/03/16 12:16:07
Interesujące. Jakiś czas temu, gdy piłkarscy kibice wywieszali transparenty w obronie terytorialnej integralności Serbii, na agorowskich stronach podniosło się wielkie larum, że to niby po co mieszać politykę ze sportem. A tu proszę, czasy się zmieniają...
-
2011/03/16 14:46:23
@albiceleste10
Piszę o sportowcach-gwiazdach, a nie kibicach.
Co do Kosowa, wyczuwam fałszywe intencje w wywieszeniu hasła na stadionie w Poznaniu "Wielkopolska sercem Polski - Kosowo sercem Serbii". Gdyby mówił na ten temat Serb lub Kosowianin...
-
albiceleste10
2011/03/16 15:00:54
@ R.L.:

Widzę, o kim piszesz. Niemniej, dla mnie rzecz wygląda w miarę prosto: albo mieszamy sport i politykę (opcja, ku której osobiście się skłaniam, zresztą, na pewnym poziomie nie do uniknięcia) i wtedy mogą się o niej wypowiadać sportowcy, działacze, trenerzy, etc., ale i kibice; albo próbujemy zapobiec przenikaniu się tych sfer, ale wtedy - czy rzecz dotyczy Bahrajnu, Kosowa, czy nie wiem, OFE - zamkniętą buzię trzyma tak Ferdek z Poznania, kibic Lecha, jak i np. Felipe Massa.

Roztrząsać intencji i generalnie racji w konflikcie serbsko-kosowskim (serbsko-albańskim?), ani oceniać postępowania zwolenników obu stron broń Boże nie zamierzam. Za mało mam danych (choć intuicyjnie zwracam się raczej ku Serbom). Podobnie Ty nie wartościujesz przecież poglądów Roberta Radwańskiego. Zwracasz tylko uwagę na to, że jako jeden z nielicznych (szeroko rozumianych) ludzi sportu, facet ma odwagę nie być obły w sprawach pozasportowych.

I dobrze. Moim zdaniem byłoby fantastycznie, gdyby zarówno sportowcy mieli coś do powiedzenia poza standardową paplaniną, jak i kibice mogli się swobodnie wypowiadać.
-
2013/08/19 16:03:24
Trochę racja w sumie, w sporcie obecnie pojawiły się tak ogromne pieniądze, że podporządkowanie się politycznie i etycznie musiało nastąpić, choć nie ma się co z tego cieszyć. Piłkarze się nie wychylają bo ich klub zniszczy albo z reprezentacji wywalą - reszta tak samo. Pięściarze których pilnuje sztab promotorów, sponsorzy oraz organizacje (WBO, MLM itp) to są bardziej produktami niż wyrazistymi postaciami.
-
karii10
2017/12/11 14:30:18
Tor jest mega trudny jakby nie patrzeć co nie. Ale wg mnie to właśnie zachęca do brania udziału w całym wyścigu :)
-
2017/12/12 14:24:06
Wyścig w Bahrajnie jak dla mnie jest bardzo ciekawy, lubię oglądać te zawody.
____________
Portal Brawo Ja