Blog > Komentarze do wpisu
Są to fachowcy, którzy wiedzą o czym mówią

Rozmawiałem z kilkoma osobami po wypadku Roberta Kubicy, aby dowiedzieć się nie tylko o okolicznościach, ale też o konsekwencjach nieszczęścia.
Są to fachowcy, którzy wiedzą o czym mówią.
Każdy wywiad był oddzielnie publikowany w „Gazecie Wyborczej”, ale pomyślałem, że warto zebrać najważniejsze - według mnie - wypowiedzi.
Zebrane w jeden kawałek mówią dosadnie o tym, co przydarzyło się Kubicy i o tym, co dalej.
Na początku - już w niedzielę około południa, czyli trzy-cztery godziny po wypadku - rozmawiałem z Michałem Kościuszką, który rzucił opisał samochód skoda fabia s2000, którym rozbił się Kubica z Jakubem Gerberem, jako narowisty:
- Jeździłem dokładnie tym właśnie samochodem kilkakrotnie, bo współpracowałem z firmą tunningową, która również Robertowi przygotowała auto. Jest to trudny w prowadzeniu, bardzo nerwowy samochód. Tył tej skody ucieka bardzo szybko i nieoczekiwanie. To auto wymaga wielu kilometrów treningów. Robert nie miał tyle czasu. Zabrakło kilometrów na pewno, bo przecież tym samochodem jeździł pierwszy raz.
Michał Kościuszko zwrócił też uwagę na długość akcji ratunkowej.
Powiedział, że półtoragodzinna akcja byłaby w Polsce nie do pomyślenia. Przypomnę, że menedżer Kubicy Daniele Morelli powiedział, że gdyby kierowca znalazł się w szpitalu 10 minut później, mógłby z wypadku nie ujść z życiem. Do tego tematu wróciłem w rozmowie z Tomaszem Bartosiem, szefem Rajdu Polski.
Ale na razie fragment rozmowy z chirurgiem specjalistą od urazów dłoni Grzegorzem Adamczykiem. Mówił on o tym, ile organizm potrzebuje czasu na regenerację włókien nerwowych:
- Tkanka nerwowa regeneruje się bardzo powoli - przy optymalnym gojeniu milimetr na dobę. Można więc przyłożyć linijkę, aby zobaczyć, ile milimetrów jest od nadgarstka do palców. Są ich setki, czyli setki dni [tu pan doktor lekko przesadził, bo jest to około kilkanaście dziesiątek dni, ale to uświadomiłem sobie później - rl]. Powrót do sprawności i gojenie jest złożoną kwestią. Zależy nie tylko od rozległości urazów, czyli również od stanu pozostałych tkanek ręki, ale też od woli walki, od chęci wyleczenia się, od współpracy. Tu nie ma wątpliwości - jeśli ktoś chce być zdrowy, jeśli ktoś chce wrócić do ścigania się, to pan Kubica. Przed wypadkiem był w znakomitej formie - to wszystko działa na jego korzyść. Sportowcy często sa fenomenami w tym względzie. Niektóre osoby mają taki potencjał zrostowy, że nie tylko dochodzi do zrostu uszkodzonych ścięgien, ale również do przyrastania ich do kości, przy czym potrzebna jest kolejny zabieg - mówił dr Adamczyk.
Następnym rozmówca był rehabilitant Paweł Atłas.
On z kolei świetnie opowiedział, że powrót do sprawności powinien się zacząć następnego dnia po pierwszych zabiegach - i nawet nie chodzi o operowaną dłoń, kolano, czy bark. Organizm ludzki w jego słowach to jeden mechanizm i trzeba nań patrzeć całościowo.
Pan Atłas mówił:
- Gdy nie mamy możliwości, aby dotknąć chorej kończyny, ćwiczymy tylko drugą. Jest metoda prioproceptywnego torowania nerwowo-mięśniowego. Chodzi o to, aby dzięki stymulacji zdrowej części ciała impulsy nerwowe przechodziły przez obszary chore i uaktywniały je - np. dotykiem.
Zapytałem: - Jakie znaczenie ma szczypanie zdrowej lewej dłoni dla chorej prawej, skoro jedna od drugiej oddalona jest o ponad półtora metra?
- Ma bardzo duże. Impulsy przenoszą się na drugą stronę kanałami nerwowymi.
NA ćwiczenia ta metodą są specjalne wzorce. Jak na przykład zginamy palce zdrowej lewej ręki, to poprawia się stan prostowników w prawej, chorej. Przykładamy więc odpowiedni opór, odpowiednia stymulację. Nie ma pacjentów, których nie można rehabilitować, a szczególnie z takich którzy mogą i chcą współpracować - mówił pan Atłas.
Ostatnim rozmówcą był szef Rajdu Polski Tomasz Bartoś, syn delegata FIA do spraw bezpieczeństwa Jacka Bartosia.
On mówił o tym czy można powiedzieć, że rajdy sa sportem ekstremalnym. Skoro w niektórych krajach zakazuje się boksu, dlaczego nie zakazuje się rajdów, skoro ofiar - również śmiertelnych - jest więcej?
Pan Bartoś opowiadał jak rajdy w Polsce sa zabezpieczane.
Zapytałem go między innymi, czy 30-40 minutowe oczekiwanie na samochód ratunkowy mogłoby się zdarzyć również w Polsce.
- Nie, absolutnie wykluczone - mówił Tomasz Bartoś. - Przed startem do każdego odcinka specjalnego stoją dwa samochody - ambulans reanimacyjny i wóz techniczno-ratunkowy straży pożarnej. Jeśli OS ma więcej niż 15 km, to dla kolejnej pary ratunkowej jest organizowany punkt pośredni w środku, w dogodnym miejscu.
W centrum kierowania rajdem - gdzie dyżuruje kierownik rajdu, lekarz, policjant i osoba nasłuchująca radio rajdu - są ekrany z mapami poszczególnych odcinków specjalnych, oraz wielki ekran z mapą całego rajdu. GPS w każdym pojeździe podaje jego położenie z opóźnieniem 3-5 sekund. Gdy punkt-symbol pojazdu na ekranie stanie, to znak, że coś się stało. Kierowca, który wypadł z trasy ma w swojej skrzynce nadawczej dwa przyciski - OK lub SOS. On lub jego pilot przyciska właściwy. My to widzimy.
Jeśli samochód po prostu stanął na poboczu, a kierowcy i pilotowi nic się nie stało, pierwsza załoga, która mija stojący poza drogą pojazd, widzi białą tablicę z zielonym napisem OK. Każda załoga posiada ją w książce drogowej i w takim wypadku ją wywiesza.
Gdy jej nie ma, lub gdy następna załoga zauważy tablicę z czerwonym napisem SOS, ma obowiązek stanąć i sprawdzić, co się dzieje.
Kolejna załoga mijająca miejsce wypadku musi przekazać informację do najbliższego punktu radiowego, które są rozstawione co 5 km OS-u. Tam czuwa sędzia, jeden z 100-150 licencjonowanych sędziów, pracujących przy dużym rajdzie. On zawiadamia radiowo centrum rajdu. Jeśli sytuacja jest krytyczna, sędziowie rozstawieni na trasie wstrzymują odcinek specjalny żółtymi flagami. Może wtedy wyruszyć ekipa ratunkowa - nawet pod prąd, jeśli jest bliżej. Nie opowiadam bajek, tak się dzieje na trasach rajdów w Polsce - zapewniał pan Bartoś.
- Wszystkie samochody mają GPS [to wymóg tegoroczny, w poprzednim sezonie w rajdach najniższej kategorii chyba nie trzeba było mieć nadajnika o którym mówił pan Bartoś], wszędzie jest centrum kierowania rajdem, wszędzie są samochody ratownicze.
Oczywiście, jeśli w 3-ligowym rajdzie jest jeden OS, który się pokonuje 3 lub 4 razy, to kierownik rajdu jest równocześnie kierownikiem odcinka specjalnego, centrum usytuowane jest na starcie/mecie. Jedynym ustępstwem dla rajdów 3-ligowych jest zwolnienie z obowiązku posiadania HANS (system ochrony odcinka szyjnego kręgosłupa, podobny jak w F1). Cała reszta obowiązuje. Plus rajdy najniższej kategorii nie mogą organizować OS-ów dłuższych niż 5 km.
Te procedury działają - w 2008 roku i 2009 roku miałem tego dowód w postaci akcji ratunkowych, z udziałem śmigłowca. W Polsce nikt nie odważyłby się na zorganizowanie rajdu na takich zasadach jak we Włoszech - dokończył pan Bartoś.
To tylko kilka aspektów wypadku Kubicy.
Bardzo mnie w nim jeszcze interesuje adrenalina.
Chciałbym porozmawiać z psychologiem - chyba psycholog byłby dobrym rozmówcą - o źródłach uzależnienia adrenaliną.
Czy jest ono uwarunkowane genetycznie, czy środowiskowo, czy jest jakiś receptor w mózgu, który domaga się adrenaliny, tak jak nikotyny u nałogowych palaczy, czy alkoholu u alkoholików?
Czy całe to uzależnienie jest po prostu mitem?
Zobaczymy.

wtorek, 15 lutego 2011, radoslawleniarski

Polecane wpisy

  • Wielkie zniszczenia u Nicka Heidfelda

    W czasie wyścigu w Melbourne nie mogłem zrozumieć, jakim cudem Nick Heidfeld był aż dwie sekundy wolniejszy od Witalija Pietrowa. Gdy zaraz za metą usprawiedliw

  • Dla przyszłych dziennikarzy F1

    Red Bulla wpadł na nowy pomysł , o którym warto powiadomić, choć intencja promocyjno-reklamowa RB jest oczywista. Mistrzowie świata szukają kandydatów na report

  • Co zniechęca profesjonalistów do Bahrajnu

    Wczoraj rozmawiałem z Ziggim Rozalskim, współpromotorem Tomasza Adamka, najlepszego polskiego pięściarza. Podkreślał, że jego przyjaciel będzie walczył o tytuł

Komentarze
chrisik2
2014/10/31 16:16:01
A tutaj nie długo dowiemy się, że Robert wróci na tory F1. Już pojawiają się zajawki na necie, że się szykuje