Blog > Komentarze do wpisu
Hamilton nie zasługuje na karę

Lewis Hamilton nie zasługuje na wodospad krytyki, który spadł na niego po wyścigu w Chinach. Brytyjczyk jeździ bardzo agresywnie, co z pewnością mocno innych irytuje, ale uważam, że w Szanghaju tylko raz zasłużył na karę i zupełnie nie za to, za co chcieliby go ukrzyżować kibice i część dziennikarzy.

Najbardziej dostało się Hamiltonowi za incydent w alei serwisowej przy drugim zjeździe - próbie odrobienia strat związanych z nietrafioną decyzją o zmianie opon z gładkich na pośrednie.

Brytyjczyk wbił się w pitlane razem w Vettelem. Był po wewnętrznej, w związku z tym wygrał. Dokładnie tak samo, jak Fernando Alonso wygrał w tym miejscu z Felipe Massą. Nie ma przepisu, który reguluje, kto ma pierwszeństwo u wlotu do alei serwisowej. Sytuacja była wyścigowa.

Kilkanaście sekund później Hamilton został wypuszczony przez obsługę McLarena niemal jednocześnie z Vettelem. McLaren w przesłuchaniach przez stewardów wyjaśniał, że obsługa dała znak wyjazdu Hamiltonowi, kiedy Vettel jeszcze stanowiska nie opuścił.

Potem jechali koło w koło i też trudno byłoby mieć pretensje do Vettela, który jechał między ciągłymi liniami, gdyby nie delikatny ruch kierownicą w prawo - aby wrzucić Hamiltona na urządzenia do zmiany opon w stanowiskach innych zespołów.

Znów sytuacja była wyścigowa, ale dość niebezpieczna. Zwłaszcza, gdyby serwisowani byli inni kierowcy. Na to sędziowie zwrócili uwagę i za to dostali obaj naganę.

Druga kontrowersyjna sytuacja miała miejsce po pechowym wypadku Jaime Alguersuariego. Hamilton wypchnął Webbera podczas wznowienia wyścigu, po zjeździe drugiego samochodu bezpieczeństwa. Ale gdy się dokładniej przyjrzeć Hamilton był zgniatany z jednej strony - wewnętrznej - przez Vettela (który z pewnością pamiętał przepychanie się Hamiltona u wlotu do alejki), a z drugiej przez Webbera. Po prostu nie odpuścił. W najsłabszej pozycji w takich okolicznościach był Webber - jechał po zewnętrznej i mógł wyjechać poza tor. Pewnie też nie bez znaczenia jest fakt, że z nich trzech Australijczyk jest najstarszy, więc i najostrożniejszy. W tym miejscu wyścig mógłby się skończyć dla nich trzech, gdyby Webber nie zjechał.

Jedyne złamanie przepisów przez Hamiltona zasługujące na karę większą niż tylko reprymenda nastąpiło, moim zdaniem, przy jego pierwszym zjeździe, kiedy niemal zawrócił z toru do alei serwisowej, ścinając wszystkie zabezpieczania na poboczu.

Hamilton już jest nazywany pitbulem wyścigowym, ale trzeba przyznać, że bez niego byłoby nudniej.

W Bahrajnie przebił się z 4 na 3, w Australii z 11 na 6, w Malezji z 20 na 6, w Chinach z 6 na 2. Na pewno można by to wszystko zrobić łatwiejszą drogą i Hamilton mówi w dzisiejszej wypowiedzi dla reutersa, że będzie tej łatwiejszej drogi szukać.

środa, 21 kwietnia 2010, radoslawleniarski

Polecane wpisy

  • Wielkie zniszczenia u Nicka Heidfelda

    W czasie wyścigu w Melbourne nie mogłem zrozumieć, jakim cudem Nick Heidfeld był aż dwie sekundy wolniejszy od Witalija Pietrowa. Gdy zaraz za metą usprawiedliw

  • Dla przyszłych dziennikarzy F1

    Red Bulla wpadł na nowy pomysł , o którym warto powiadomić, choć intencja promocyjno-reklamowa RB jest oczywista. Mistrzowie świata szukają kandydatów na report

  • Co zniechęca profesjonalistów do Bahrajnu

    Wczoraj rozmawiałem z Ziggim Rozalskim, współpromotorem Tomasza Adamka, najlepszego polskiego pięściarza. Podkreślał, że jego przyjaciel będzie walczył o tytuł

Komentarze
2010/04/21 21:50:09
Choć zwykle się z Panem nie zgadzam w tej sprawie nasze punkty widzenia na sytuację z Chin w pełni się pokrywają. Na swoim blogu szukam przyczyny tych wszystkich złych emocji wymierzonych w Hamiltona.
-
2011/02/09 10:47:16
zielonagora.gazeta.pl/zielonagora/1,35162,9075657,Rajdowiec_ryzykuje__taki_fach___felieton_Jacka_Uglika.html