Blog > Komentarze do wpisu
Mistrzem będzie Massa, Kubica czwarty

Moje typy na Grand Prix Australii, które już w piątek, sobotę i niedzielę, i na cały sezon.

Typowanie to zabawa - w końcu chyba nie było dotąd sezonu, który zaczynałby się od samych niewiadomych.

Jeśli chodzi o Australię - sprawa jest prosta.

Na starcie będzie gorzej niż w zeszłym roku. Jak kończył zwycięzca Hamilton to za nim jechało już tylko pięć samochodów.

W niedzielę na pierwszym zakręcie kilka aut wypadnie z wyścigu (ze względu na niezwykle szerokie przednie skrzydła, dotąd nie testowane w warunkach bojowych, czyli w tłoku), ale czy Kubica dojedzie do mety? Po dwóch nieudanych wizytach na Albert Park, w końcu mógłby. Ale nie wszystko od niego zależy - pamiętamy przecież Kazukiego, który niejedno zbroił w poprzednim sezonie.

Kwalifikacje może wygrać ktoś od Brawn GP - tu mają wielką przewagę szybkości. Ale w wyścigu przewagę szybkości mają mniejszą. Obydwie przewagi się zapewne i tak zmniejszą w porównaniu z testami, bo pozostali przygotują jakieś antyrakiety w odpowiedzi na cwaniackie dyfuzory. No, i Brawn nie będzie używać KERS. Myślę też, że Ferarri zapomni w Melbourne o zeszłorocznej klęsce.

Tak więc typuję, że wygra Felipe Massa przed Kubicą, który lubi tory uliczne, lub Heidfeldem, który tak jak Massa będzie używał KERS - czyli dodatkowe i chwilowe doładowanie 82 KM.

Massa w Australii

Ale powtarzam, spodziewam się rzezi w wyścigu - nie dość, że te szerokie skrzydła o których mówił Kubica, to o 50 proc. mniejsza przyczepność, nowe zabawki jak KERS. W sumie, dla wielu zawodników może być to nie do opanowania.

A co do sezonu:

Mistrz: Felipe Massa.

Bo Ferrari niby nie najszybsze, ale jednak w testach cały czas w czołówce, zwłaszcza, gdy skończyły się przygody z pogodą. Duży know how, który zaprocentuje w trakcie sezonu. Dzięki zbieraniu danych na wyścigach (testy zabronione) będą w stanie poprawić się, nawet jeśli początek nie będzie nadzwyczajny. Felipe dojrzał, wytrzymuje napięcie - patrz ostatni wyścig sezonu 2008 w Brazylii.

Wicemistrz: Nick Heidfeld.

Nick Heidfeld

O ile przełamie swój mankament słabych kwalifikacji. Ma na to wielkie szanse, bo slicki inaczej pracują niż opony bieżnikowane (w poprzednim sezonie Niemiec nie dogrzewał opon na kwalifikacjach, przez co już na starcie wyścigu miał przechlapane). Z KERS, z którym Heidfeld ma przewagę nad Kubicą, dzięki lepszej dystrybucji masy; z samochodem, który we wszystkich testach działał niemal niezawodnie i był szybki po jego kierunkiem - Heidfeld był dwukrotnie najszybszy i niemal zawsze szybszy od Kubicy. Nie musi przecież wygrywać non stop, FIA wycofała się z nowego systemu wyłaniania mistrza.

Trzecie miejsce: Kimi Raikkonen.

Szybki samochód. Szybki kierowca. Wielka znajomość rzeczy ze strony zespołu, który uczy się na błędach - patrz Massa. W testach Ferrari było w czołówce każdego dnia.

Czwarte miejsce: Robert Kubica.

Kubica gra w pokera

Chciałbym, aby poprawił miejsce z zeszłego roku, ale wydaje mi się, że rzeczywiście problem rozkładu wagi jest nie do przeskoczenia. Po prostu Kubica jest cięższy i tam, gdzie zdecyduje się na używanie KERS, samochód będzie gorzej sterowny, a tam gdzie nie będzie miał KERS, będzie łatwiejszym celem dla najszybszych. Kubica miał gorsze czasy od Heidfelda na niemal wszystkich testach. Ja wiem, że on ma w nosie pokazywanie innym swojej szybkości zanim to jest naprawdę potrzebne (zdaje się, że to cecha immanentna, bo przecież dzięki temu jest tak dobrym pokerzystą), ale gdzieś jego szybkość powinna wyjść, a nie wyszła.

Jeszcze raz - chciałby się pomylić.

Piąte: Lewis Hamilton.Wielka wiedza zespołu pozwoli mu na odzyskanie wielkich strat z pierwszej części sezonu, kiedy Hamilton i Kovalainen głównie będą pracować nad ulepszeniem sensacyjnie wolnego samochodu.Szóste: Fernando Alonso. Nie przekonuje mnie jego renówka. Jako kierowca wyciśnie ją jak cytrynę, ale sucha ta cytryna, oj sucha. Znów testy: podczas ostatnich w Jerez niby miał najlepszy czas, ale pojechał w symulacji ostatniego kółka drugiej serii kwalifikacji. A mimo to w zestawieniu autosportu pod tym względem jest tuż przed Force India.

Typować można dalej: gdzieś tam z przodu może być McLaren, jeśli się upora ze swoimi problemami, są też czarne konie - Brawn GP, Williams, które akurat są jedynymi naprawdę prywatnymi zespołami, co w sumie w tym sezonie przestało być tak dojmująco krzywdzące, dzięki ograniczeniom w wydawaniu kasy. Jest Toyota, która ładuje najwięcej w ten sport (i zdaje się, że nie jest to atut, bo każda duża firma to duża biurokracja i decyzyjność w porównaniu z innymi zerowa).

Sezon wygląda na tak wyrównany wobec rewolucyjnych zmian, że właściwie wszystko może się zdarzyć. Również i to, że jak zwykle będą wygrywać na zmianę McLaren i Ferrari.

środa, 25 marca 2009, radoslawleniarski

Polecane wpisy

  • Wielkie zniszczenia u Nicka Heidfelda

    W czasie wyścigu w Melbourne nie mogłem zrozumieć, jakim cudem Nick Heidfeld był aż dwie sekundy wolniejszy od Witalija Pietrowa. Gdy zaraz za metą usprawiedliw

  • Dla przyszłych dziennikarzy F1

    Red Bulla wpadł na nowy pomysł , o którym warto powiadomić, choć intencja promocyjno-reklamowa RB jest oczywista. Mistrzowie świata szukają kandydatów na report

  • Co zniechęca profesjonalistów do Bahrajnu

    Wczoraj rozmawiałem z Ziggim Rozalskim, współpromotorem Tomasza Adamka, najlepszego polskiego pięściarza. Podkreślał, że jego przyjaciel będzie walczył o tytuł