Blog > Komentarze do wpisu
Lipiec poszedł do aresztu

Właśnie rano aresztowali Lipca, byłego ministra Lipca. Timing tego wydarzenia jest dla mnie prawdziwą zagwozdką, ale niech tam.

Otóż ja nie pamiętam człowieka, który by miał większego pecha.

Lipiec w chodzie miał pecha, w działaczowaniu miał pecha i w doborze pracowników miał pecha. Nie bardzo go lubiła publiczność. Spójrz na film.

Od początku - chodził w erze Korzeniowskiego co jest pechem.

Wiadomo, Korzeniowski zdobywał właściwie wszystko co było do zdobycia. Był za nim w mistrzostwach świata w Atenach w 1997 roku (V miejsce). Jak Korzenia dyskwalifikowano za podbieganie, to Lipca też. Tak było na mistrzostwach w Sewilli w 1999 roku, gdzie krzyczał do Korzeniowskiego, stojącego już na poboczu trasy: „Robert, skąd to się wzięło?!” (w sensie: żółta kartka a potem czerwona od sędziego).

Ale przecież Lipca wyrzucono ze sportu za poważniejsze wykroczenie.

Tuż przed mistrzostwami świata w Stuttgarcie w 1993 roku został przyłapany na maskowaniu dopingu anabolicznego. Przyłapał go Jerzy Smorawiński, a właściwie jego komisja antydopingowa, skąd później wzięła się zemsta. Na potrzeby „Gazety” pytałem kiedyś Smorawińskiego o tamtą sprawę. „Komisja podejrzewała, że Lipiec mógł używać starego preparatu z fabryki Jenapharm w Jenie” powiedział wtedy Smorawiński.

Co to Jenapharm wiadomo - po prostu fabryka koksu. Enerdowcy produkowali to tylko do koksowania swoich biednych sportowców.

Ten doping cholernie źle świadczy o Lipcu, niestety.

W każdym razie, Lipiec wkrótce przeprowadził badania w swojej obronie w warszawskim szpitalu wojskowym. Ich wyniki mówiły, że organizm Lipca w sposób naturalny zwiększa poziom hormonu (epitestosteronu). Smorawiński, który nienawidzi Lipca nienawiścią czystą farmakologicznie, powiedział mi: „Gdyby prawdą były wyniki badań, ci lekarze powinni opublikować je, bo były sensacyjne. Poziom tego hormonu nie zmienia się w organizmie człowieka, a oni stwierdzili, że u Lipca się zmienia”. Sugerował, że lekarze byli jakimis znajomkami Lipca. Faktem jest, że nie wiadomo, dlaczego Lipiec robił badania właśnie w szpitalu wojskowym. Nie był w klubie wojskowym, o ile wiem w ogóle nie ciągnęło go do wojska. Chyba że do piechoty?

Wykorzystując te wyniki związek lekkoatletyczny skrócił dyskwalifikację z czterech do dwóch lat. A Lipiec, będąc już ministrem sportu u Kazia Marcinkiewicza, nie powołał Smorawińskiego na następną kadencję w komisji antydopingowej, co wprowadziło czerwonego profesora (wtedy SLD, a teraz to nie wiem) do białej furii.

Pytanie kto w ogóle wkręcił Lipca do sportu jako działacza?

Lipiec zaczął pracować w ministerstwie sportu jeszcze w czasie kariery sportowej. Wtedy nazywało się to Urząd Kultury Fizycznej i Sportu. Pytałem o Lipca następnego czerwonego działacza z tamtych lat - Stefana Paszczyka. Ten twierdzi, że zatrudnił Lipca Adam Giersz, który nastał po Paszczyku. Giersz z kolei zwalił na Paszczyka. Nie wiadomo, czy Lipca w ministerstwo nie wkręcił czasem Mieczysław Nowicki, minister AWS-u.

Podobno w tamtym czasie Lipiec rano trenował, a na 9. był w biurze. Wystartował na igrzyskach w Sydney, ale - to wiem, bo byłem na trasie - zszedł na 35. kilometrze zaś lekarz reprezentacji, nie pamiętam nazwiska, chyba Prorok, powiedział mi wtedy, zszedł z powodu skurczu jelit na tle nerwowym.

Od 2003 roku Lipiec kierował Warszawskim Ośrodkiem Sportowym, w którym kontrola NIK zakwestionowała faktury na 2 mln zł z powodu poprawek, nieczytelnych podpisów i braku pieczątek, itp. Ale jak NIK kontrolował WOSiR, to Lipiec był już ministrem sportu. Celem była walka z układem w sporcie. Lipiec zwolnił w samym COS i w terenie ponad 120 pracowników, ale załatwili go na amen właśnie przez niego powołani.

Pamiętam, że Lipiec i wcześniej miał kłopoty z różnymi podejrzanymi indywiduami. Największy skandal był z (też byłym) szefem COS Andrzejem Parzęckim, W latach 70. Parzęcki należał do SZSP i rozbijał latające uniwersytety. Parzęckiemu nikt nie udowodnił pobić, jakie przy okazji się zdarzały. Pamiętacie nalot na mieszkanie Kuroniów - Parzęckiego nie rozpoznali świadkowie i wygrał proces w tej sprawie.

Lipiec musiał zwolnić też szefa gabinetu politycznego Marka Różyckiego, który wyłudził mieszkanie komunalne.

Na koniec coś co mówi o Lipcu nie wiem, czy nie najwięcej. Zapłacił służbową kartą kredytową za imprezę urodzinową - 3,5 tys. zł - w Wesołej pod Warszawą, gdzie mieszka. Łomatko, co za cienizna!

czwartek, 25 października 2007, radoslawleniarski
Komentarze
2007/10/25 20:55:39
"Zapłacił kartą kredytową za imprezę urodzinową - 3,5 tys. zł - w Wesołej pod Warszawą, gdzie mieszka. Łomatko, co za cienizna!"

To, że kredytowa, to nieistotne - istotne, że to służbowa karta była. Jak coś wrzucasz do sieci to popracuj nad interpunkcją i składnią - miejscami nie da się tego czytać, panie dziennikarzu.
-
2007/10/26 14:10:44
Nie jestem aż tak biegły w środowisku LA ale wydaje mi się, że w stanowisko ministerialne dla Pana Lipca mocno zaangażowała się Pani Szewińska. Wszak to ona była w komitecie poparcia dla obecnego prezydenta Kaczyńskiego jedną z najjaśniejszych gwiazd sportu. Wspólnie z min. Lipcem działali i nadal działają w zarządzie PZLA. (notabene jako v-ce prezes ds organizacyjno/finansowych)